Na szczęście ze zdrowiem Falona nie będzie tak źle. Uraz tylko wyglądał niebezpiecznie, ale piłkarz powinien szybko dojść do siebie i raczej nie ma zagrożenia, by nie mógł wystąpić w sobotę w Katowicach. Co ciekawe, z kontuzją mecz kończył także Sebastian Kamiński. Prawy obrońca wychodził z budynku klubowego z opatrunkiem
autor: Legionowiak | 2021-12-13, 10:12 | Oceń: Lubię Nie lubię Anuluj (-1) | Dziś poniedziałek, 13 grudnia 2021 roku. Dziś piszę swego kolejnego bloga (pierwszego w miesiącu grudniu), bo co tydzień chcę pisać swe przemyślenia w blogu, nie tylko dodając komentarze oraz lubiąc lub nie lubiąc innych komentatorów. Bloga czas zacząć! Ten blog będzie dziś, jak zwykle, o mej ulubionej (wręcz ukochanej) siatkarce! Sen I - poznanieSkąd ta fraza? Dziś chcę podzielić się z wami opisem moich trzy autentycznych snów z moją ulubioną siatkarką! Zresztą ona mi się śni każdej nocy jak moja była dziewczyna, o której wam pisałem w poprzednim blogu, pt. "Spadło ze sportowego pióra (Blog nr 14). Blog specjalny" z dnia 6 grudnia 2021 roku, czyli tydzień temu! Ta siatkarka mi się śni bez przerwy od nocy z 31 sierpnia na 1 września 2021, jak ją pocieszałem, całą zapłakaną po porażce na Euro 2021 siatkarek, po meczu ćwierćfinałowym Polska-Turcja, które nasze przegrały 0:3 i mówiła "pięknie o wykrzesanym ogniu", który ostatecznie wykrzesał w moim sercu i mojej duszy!Siatkarka, która mi się bez przerwy śni, to... Zuzanna Górecka!Pierwszy sen, który wam opowiem, to moja wizja osobistego poznania mojej ulubionej (wręcz ukochanej) siatkarki, jaką jest właśnie Zuzanna Górecka! Ja miałem sen (słynne "I have a dream...")! Jestem na meczu Legionovia Legionowo-Grot Budowlani Łódź! To jest u nas "mecz przyjaźni"! Ten mecz jest 15 stycznia 2022 roku (w rzeczywistości ten mecz właśnie w tym dniu ma zostać rozegrany w ramach 15. kolejki Tauron Ligi 2021/2022)! Idę na mecz, nie tylko po to, żeby zobaczyć legionowianki i "budowlane" w akcji! Idę też po to, żeby zobaczyć na żywo po raz pierwszy od chyba trzech lat... Zuzannę! Ja jeszcze pamiętam Zuzę z czasów gry w naszej Legionovii Legionowo! Raz ją widziałem na naszym Stadionie Miejskim w Legionowie, gdy ćwiczyła na bieżni i biegała sobie! Drugi raz w Arenie Legionowo, gdy byłem na meczu Legionovia-Energa Kalisz w Święto Niepodległości 2018 (nasze legionowianki, z Zuzą w składzie, wygrały wtedy 3:0), a ostatni raz wiosną 2019 roku, gdy wracałem z swoją byłą dziewczyną z liceum, a ona szła z koleżankami na trening! Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że 100 metrów od mojego bloku na Osiedlu Jagiellońska w Legionowie idzie przyszła gwiazda polskiej siatkówki oraz aktualna graczka Grot Budowlanych, legedna legionowskiej siatkówki, czyli Zuzanna Górecka! Wracając do opisu snu, oglądam i kibicuję Legionovii i Budowlanym! Legionowskie siatkarki pokonują przyjaciółki spod znaku "betki" 3:0! W drużynie łodzianek wyróżnia się Zuza! Po meczu, idę do strefy kibiców, gdzie kibice mogą zamienić parę słów z naszym lub gościnnymi siatkarkami! Szczęście mnie spotyka, ponieważ udaje mi się porozmawiać się z... Zuzanną! Ona bez problemu daje mi autograf i robimy sobie parę zdjęć! Potem mówi do mnie: -Czy skąś Cię nie kojarzę? -Zuza, ja Ciebie widzę pierwszy raz od trzech lat, a to było już dawno! - jej odpowiadam. -Ty jesteś z Legionowa? - zadaje mi pytanie. -Tak, mieszkam akurat 500 metrów stąd, w blokach na os. Jagiellońska! - odpowiadam. -To fajnie. A kiedyś byłeś w Łodzi? - pyta mnie się Zuzanna Górecka. -Byłem w Łodzi dwa razy! Ostatni raz chyba z dwa lata temu! Łódź mi się podoba! - jej mówię tą frazę o "łódzkich epizodach" mojego życia. -Musisz przyjechać koniecznie do Łodzi! Zresztą, czy Ty przypadkiem nie jesteś Legionowiak, który tak chyba w Wirtualnej Polsce pisze o mnie "romantycznie"? - niespodziewanie mnie Zuza zaskakuje tym pytaniem. -Zuza, przyznam się! Tak, to ja jestem ten Legionowiak! Wybacz za moje wszystkie wpisy o Tobie! Nie chciałem się skrzywdzić! Ja pisałem tak o Tobie, Zuza, ponieważ... mi się spodobałaś i coś poczułem do Ciebie! - wyjaśniam to Zuzannie, choć mi jest wstyd z powodu pisania pod nazwą Legionowiak! -Spokojnie! Nic się nie stało! Zresztą, chciałam tego Legionowiaka poznać i mój rozum podpowiadał, że to będzie właśnie ten dzisiejszy mecz! Przyjmuję Twoje komentarze, wręcz mnie mobilizujesz do lepszej gry! - tego się nie spodziewałem po pięknej siatkarce z Legionowa (choć urodzonej w Radomie)! -Bardzo mnie miło, że Cię mobilizuję! - mówię do Zuzy! -Może byśmy się spotkali i nawiązali jakąś relację, nawet gdyby mieli pisać, że my jesteśmy parą! Parokrotnie pisałeś, że jesteś studentem historii i kibicem Legii Warszawa! Akurat tak się składa, że ja też kibicuję Legii i bardzo lubię historię! Zdradzę Ci, że mój chyba pradziadek był w okresie II RP działaczem Legii i jednocześnie piłsudczykiem! - zaskakuje mnie Zuzanna coraz bardziej! -Łączy nas Legia! - mówię do niej! -Nie tylko! Już nas łączy... miłość! - odpowiada Górecka. -Może byśmy nawiązali jakąś relację i potem byśmy się spotykali! - mówię do niej. -Oczwywiście, jestem na Facebooku i Instagramie! Przez Messengera śmiało pisz, ale o naszej znajomości ani mru mru, pamiętaj o tym! - Zuzanna Górecka mnie przekonała do nawiązania więzi! Po tej rozmowie, każdy z nas poszedł w swoją stronę, jeszcze popatrzyłem na Zuzę! Drugiego dnia, budzę, patrzę sobie w telefonie, wchodzę w Facebooka jak zawsze i patrzę: "Zuzanna Górecka dodała Cię do grona znajonych"! Nie chciałem w to wierzyć, że to ona, ta z którą dzień wcześniej rozmawiałem w Arenie Legionowo! To była prawda! Patrzę i Zuza wysłała wiadomość: Musimy uważać, bo już o nas wiedzą! Wchodzę potem w Wirtualną Polskę i widzę artykuł w WP Sportowy Bar: "Zuzanna Górecka ma chłopaka! Siatkarka i... historyk?" Patrzę, piszą o nas szczegółowo i zamieszczają zdjęcia! Na szczęście, nikt z grona znajonych się skapnął! Tak wygląda mój sen o poznaniu Zuzanny Góreckiej! Sen II - nadmorska przygodaDrugi sen, który opiszę, dotyczy niespodziewanego spotkania Zuzanny Góreckiej podczas mojego wyjazdu wakacyjnego do... Krynicy Morskiej! Wszyscy wiecie, co to za miejscowość Krynica Morska! "Nadmorska dzielnica Warszawy", ponieważ większość turystów stanowią turyści z Warszawy, okolic (w tym też z Legionowa) i z całego Mazowsza! Ta malownicza miejscowość na Mierzei Wiślanej będzie miejscem drugiego snu, który opiszę wam! Ja wraz ze swoimi znajonymi ze studiów historii wybraliśmy się do Krynicy Morskiej na tydzień czasu, by spędzić czas, skorzystać z Bałtyku i trochę zabawić się! Trzeciego dnia pobytu, schodząc na plażę przed Hotelu Continental, widzę, że na parkingu stoi autokar... Grot Budowlanych Łódź! Przyjaciele do mnie: -Kiedyś mówiłeś na pizzy o Budowlanych, pamiętasz! -Pamiętam! - odpowiadam! -Chyba tam gra twoja Górecka! - koledzy wiedzieli o tym, że moją ulubioną i ukochaną siatkarką jest Zuzanna Górecka! -Nie myślicie chyba, że... Zuza jest tutaj! To dopiero byłaby historia! - odpowiadam. -Zobaczymy! - wspólnie koledzy stwierdzili. Na plaży nic się nie działo. Za to przełom stał się na molo i portem! Właśnie tam łażąć, widzimy, jak jest wykonywana fotografia zespołowa Grot Budowlanych Łódź! Z boku robię zdjęcie "budowlanych" i dostrzegam, że jest... ona! Ta jedyna i niepowtarzalna! Mówię kolegom: "Poobserwujmy, co się dalej wydarzy"! I miałem rację! Budowlane się rozeszły, gdzie im się chciało! Nie tak od razu podeszłem do Zuzanny Góreckiej! Miałem plan, żeby porobić zdjęć z innymi Budowlanymi! Udało się mi zrobić selfie z libero Justyną Łysiak i Martyną Łazowską (druga po Zuzannie siatkarka, która mi się podoba i stanowi "miłosny plan B"! Koledzy do mnie: "Skoro Zuza jest na molo, to Twoja życiowa szansa"! Podchodzę do Zuzanny i mówiąc: Zuza! Ty tutaj! Ona do mnie: "Ty tu też, mój drogi "Legionowiaku"! Fajnie, że znów się spotkaliśmy! Może byśmy spędzili ze sobą sporo czasu! Co to za jedni, co z Tobą?"! Moi koledzy, co za problem ich zintegrować z Budowlanymi-mówię to do Zuzanny! "Nie ma problemu! Można nawet na plaży! Ja powiem trenerowi, że nasi chłopacy też są tutaj i chcielibyśmy ich zaprosić na różne formy, powiedzmy sportowe!" Mnie tym przekonała Zuzanna Górecka! Koledzy nagle zbystrzęli i stali jakby zamurowani! Można powiedzieć, że potem stało się piękne! Imprezy, plażowanie, wyjścia na miasto, nawet sparingi, istne marzenie! Przedostatniego dnia mojego pobytu w Krynicy Morskiej zaproponowałem Zuzannie Góreckiej... randkę! Byłem na tą okoliczność przygotowany, ona też! My cudownie wyglądaliśmy, szczególnie Zuza! Zabrałem ją do restauracji z widokiem na Krynicę Morską! Usiedliśmy, zjedliśmy i piliśmy wino! Przy okazji, sobie porozmawialiśmy, trochę też się pośmialiśmy! Nie zabrakło też emocji! Zuzanna, jak to kobieta, emocjonalnie przeżywałą tą randkę! Szczególnie, że to nasze pierwsze! Nagle Zuza mówi do mnie: "Bartłomiej (ja w rzeczywistości mam imię Bartłomiej, jakbyście nie wiedzieli"), coś Ci wyznam! Zakochałam się w Tobie!". Ja zrobiłem się upromieniony i szczęśliwy, że to Zuza wyznała mi miłość! Do niej też: Zuzanno, kocham Cię"! Potem poszliśmy na plażę o zachodzie Słońca i... pocałowaliśmy się bardzo! "Bądźmy ze sobą na zawsze"! Nie obchodził nas otoczenie i ludzie dookoła (moi koledzy, którzy ponoć w tym czasie imprezowali z innymi siatkarkami Grot Budowlanych), tylko my się liczyliśmy! Potem dołączyliśmy do imprezy, gdzie byli nasi i razem wyrzekliśmy: "Jesteśmy w sobie zakochani"! Najpierw nie wierzyli, że "ja i Zuza, historyk i siatkarka"! Nawet żartowały siatkarki: "A kiedyś Zuzia robi ślub?", a moi kompani: "Który z nas ma być świadkiem?". Tak wyglądał mój piękny sen o niespodziance, którą było spotkanie Zuzanny Góreckiej podczas mojego letniego wypoczynku w Krynicy Morskiej! Sen III - ślubTen ostatni, trzeci sen, który chcę wam opisać, to prawdopodobnie najpiękniejszy sen z Zuzanną Górecką, jaki w ogóle miałem! Śniło mi się to, jak ja i Zuza zostajemy sobie mężem i żoną! W pewną lipcową sobotę 2026 roku, dochodzi do ślubu, którego nikt się z moich znajomych, nikt z siatkarek czy nikt z naszych rodzin by się nie spodziewał! Ja i Zuzanna będziemy ze sobą na zawsze, na dobre i na złe! Ślub ma miejsce, zgodnie z jej wolą, w... Legionowie, w moim kościele parafialnym, gdzie przyjąłem chrzest i bierzmowanie! Zuza bardziej jest związana z Legionowem niż z Radomiem, gdzie urodziła się w 2000 roku (to jest akurat prawdziwe stwierdzenie, a nie sen)! Cały kościół zapełniony, wszyscy nasi znajomi (również trenerzy i koleżanki z reprezentacji), nasze rodziny, a nawet... grupa kibiców Legii Warszawa! W kościele, wzruszeń i radości co nie miara! Ja i Zuza przyrzekamy sobie miłość, zakładamy sobie obrączki i od tej chwili jesteśmy mężem i żoną! Sama Zuza jest wzruszona, że ma kogoś, kto ją obroni i przy niej będzie na zawsze! Po części kościelnej, wychodzimy przed kościół, odbieramy prezenty i gratulacje! A kibice Legii Warszawa śpiewają: "Zuza jak Legia, Górecka jak CWKS! Piękno i potęga itd..."! Potem wielkie i huczne wesele! Niektórzy nawet chcą robić specjalnie wesele w Arenie Legionowo, skąd siatkarsko Zuzanna Górecka wyruszyła w świat! Wszystkiego nie będę opisywać, bo szkoda czasu, który nieubłagalnie ucieka! Krótko: jedzenie dobre, wódka płynie niczym Wisła, muzyka zarąbista, wszyscy się bawią, niektórzy chłopacy uwodzą siatkarki i to oni chcą się żenić, oczepiny cudowne, zabawa do białego rana! Potem Wirtualna Polska pisze o ślubie pięknej polskiej siatkarki i komentarzy bez liku, głównie to są gratulacje lub "a to taki Legionowiak, żeby Górecką za żonę pojął"!Ludzie, to tylko sny, a nie rzeczywistość! Czy się te moje piękny sny spełnią, kto wie, jak oczywiście los da szansę! Jestem z niej dumny jako siatkarki i jako dziewczyny! Bardzo ją lubię, wręcz kocham! Jestem gotów oddać za nią swoje życie! Będę bronił Zuzanny Góreckiej jak niepodległości Rzeczypospolitej! Nie poddawaj się, ukochana ma! Nie poddawaj się Zuzanno Górecka! Ten blog nie ma celu obrażania i hejtowania Zuzanny Góreckiej; tylko jedynie ukazuje moje szczere i prawdziwe uczucie do niej jako siatkarki i jako dziewczyny! Kolejny odcinek bloga, pt. "Spadło ze sportowego pióra (Blog nr 16)" w nieodległej przyszłości! Legionowiak, kibic Legii Warszawa, Legionovii Legionowo, Świtu Nowy Dwór Mazowiecki, Wisły Płock, Pogoni Szczecin, Warty Poznań, Górnika Łęczna, Widzewa Łódź; kibic oraz obserwator polskiego i światowego sportu; wielki fan Zuzanny Góreckiej (siatkarki Reprezentacji Polski, aktualnej zawodniczki Grot Budowlanych Łódź, od zawsze związanej z Legionowem)! Oceń: Lubię Nie lubię Anuluj (-1) |Awantura w #Sejm.ie. Poseł @nowePSL do @mblaszczak: Dziurawe niebo, nic panu nie spadło. 24 May 2023 09:13:42 Łódź była gotowa na wojnę jądrową. Mogła nawet przyjąć uderzenie nuklearne trzydzieści pięć razy silniejsze niż to, które spadło na przy ul. Gandhiego 21 w Łodzi wygląda jak wiele innych znajdujących się na pograniczu Bałut i Polesia. I pewnie nie zwróciłby niczyjej uwagi, gdyby nie tajemnice, które kryją jego piwnice. W środkowej klatce, po zejściu na dół, widać potężne, metalowe drzwi z wielkim kołem broniącym wejścia do środka. Za tymi drzwiami znajduje się schron, który miał chronić mieszkańców osiedla i bloku przed wybuchem bomby atomowej. Takich schronów jest dziś w Łodzi kilkaset. To pozostałość po „zimnej wojnie” i dawnej polskiej doktrynie wojennej. Schron miało większość bloków budowanych w latach pięćdziesiątych - mówił nam Wojciech Źródlak, kustosz Muzeum Tradycji Niepodległościowych Oddział Radogoszcz. - Znajdzie się je na Bałutach, Kozinach. Wiele ich jest na tak zwanym Osiedlu Młodych, a więc w okolicy ulicy że w okolicach znajduje się schron, łatwo poznać. W odległości pięciu-dziesięciu metrów od bloku widać charakterystyczne wywietrzniki. Wyglądają jak małe wieżyczki wystające z ziemi. Wyznaczają podziemny kanał, który prowadzi ze schronu do wyjścia ewakuacyjnego. Każdy schron posiada takie wyjście. W razie zawalenia się budynku musiała być możliwość bezpiecznego jego przy ul. Gandhiego w Łodzi jest dziś jednym z najlepiej zachowanych. Powstał razem z blokiem, pod koniec lat pięćdziesiątych. Do schronu wchodzi się przez robiące duże wrażenie potężne, metalowe drzwi. Zaraz po lewej stronie znajduje się wejście do łazienki. Przy ścianie przymocowane są umywalki, obok toalety. W następnym pomieszczeniu stoi rząd ławek. Podobnych do tych, które stały kiedyś w szkolnych klasach. Wisi nawet szkolna tablica. Jednak służyła pewnie przez lata do ćwiczeń, które przed laty wykonywały w schronie nieistniejące już jednostki Obrony Cywilnej. Przy ścianach umieszczono drewniane, piętrowe łóżka. Więcej jest ich w drugim, nieco mniejszym Na tych pryczach miały odpoczywać osoby znajdujące się w schronie - mówił nam pracownik administracji, która zarządza schronem przy ul. Gandhiego. - Miejsc do leżenia nie ma dużo, więc odpoczynek miał odbywać się na jednym z podziemnych pokoi umieszczono wielką maszynę, która zajmowała się filtrowaniem powietrza. Podobno dalej jest sprawna. Maszyna zasilana jest na prąd. Ma też specjalną korbę, która pozwala jej pracować, gdy następuje przerwa w zasilaniu. Obok maszyny znajduje się niewielka szczelina zakryta To wejście do awaryjnego wyjścia, w tym schronie są dwa takie - wyjaśniał pracownik schronu pomyśleli o wszystkim. Nawet o tym, by umieścić wielkie beczki, w których była gromadzona woda. Każda mieści około stu litrów. Dziś są jednak puste...Podobno wielką tajemnicę związaną z doktryną wojenną kryje wieżowiec znajdujący się na ul. Tatrzańskiej 37/41, przy ul. Przybyszewskiego. Jego mieszkańcy twierdzą, że w razie wojny ich blok miał być przeznaczony na szpital. A wybudowano go w latach w podziemiach Hali Sportowej w Łodzi Krzysztof Szymczak- Być może tak rzeczywiście miało być - twierdzi jeden z lokatorów. - Blok ma sześć czy pięć klatek i około 150 metrów długości. Mówi się, że na każdym piętrze jest przejście, dzięki któremu można dojść z jednego końca bloku do drugiego. W Łodzi jest około 600 schronów, ale większość z nich wybudowana została po wojnie. Powstawały one głównie w piwnicach bloków, ale też przy nowo powstających zakładach przemysłowych. Siedemdziesiąt procent schronów wybudowano w latach 1951-1960. Między 1981 a 1990 rokiem powstało pięć. A ostatnie trzy wybudowano już w nowym czasach, od 1991 do 2000 roku. Zakończono wtedy rozpoczęte wcześniej budowle, w planach których były jeszcze schrony. Jeden z takich „nowych” schronów znajduje się na stacji Olechów. Oddano go do użytku w 1993 schron znajdował się w piwnicy bloku. Miał około 100 metrów kwadratowych powierzchni i mógł pomieścić sto osób. Ściany piwnicy mają wzmocnioną konstrukcję, zbudowane są z żelbetonu lub innych podobnych materiałów. Nie mogą mieć okien, muszą być szczelna. Piwnica ma też klapy wywiewne. Schron zamykany był hermetycznie szczelnymi z założeniami ówczesnej doktryny wojennej obowiązującej w Polsce i innych państwach Układu Warszawskiego, schrony, nazywane podobno niesłusznie przez niektórych bunkrami, miały nas przede wszystkim ochronić przed wybuchem nuklearnym. Od zakończenia drugiej wojny straszono Polaków niebezpieczeństwem spuszczenia na nasz kraj bomby atomowej przez „wrogów” z zachodnich państw, które należały do NATO. Od skutków takich ataków miały nas uchronić tzw. budowle ochronne. Dzielono je na: schrony, ukrycia i szczeliny przeciwlotnicze. Wśród schronów wyróżniano ich różne typy: S-1, S-2, S-3 i S-4. Schronom nadano dziwne kryptonimy: U-1 i U-2. Jedynie szczeliny pozostały zwykłymi szczelinami. Zgodnie z zimnowojenną doktryną, osobie ukrytej w schronie przysługiwał metr kwadratowy powierzchni. Te łódzkie „bunkry” mogły więc pomieścić ponad 90 tysięcy osób. Najwięcej było ich na Bałutach, bo ponad 200. Reszta dzielnic podzieliła się schronami sprawiedliwie. W każdej było około stu. Ponoć do budowy schronów zatrudniano zaufanych ludzi. Były to tajne budowle. Dziś takie podejście trochę śmieszy. Poza tym lokatorzy bloku powinni wiedzieć, gdzie taki schron się znajduje, by w razie niebezpieczeństwa się skryć. Zresztą schrony były tajemnicą na papierze. Bystrzy lokatorzy szybko je odkryli i poinformowali na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych Łódź była przygotowana na uderzenie atomowe o sile 0,7 megatony! Siła rażenia bomby, która spadła na Hiroszimę była o trzydzieści pięć razy mniejsza. Zakładano, że wrogie wojska zaatakują centrum miasta. Bomba miała spaść na skrzyżowanie al. Kościuszki i Zamenhofa. Jak przed laty orzekli spece od obrony cywilnej, był to idealny punkt do obezwładnienia miasta...Dziś schrony to kłopot dla wielu administracji domów. Już na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych w schronach atomowych powstawały magle, zakłady produkujące bambosze. Przejmowali je harcerze i urządzali swoje kluby. W dawnych schronach spotykali się też łódzcy płetwonurkowie. W jednym z największych łódzkich schronów, który mieścił 258 osób, który przy ul. Konstantynowskiej wybudowano w 1954 roku, produkowano sztuczne kwiaty i plastikowe doniczki. Z utraty znaczenia schronów ucieszyli się też mieszkańcy bloków, w których się znajdowały. Dzięki temu niektórzy z nich pozyskali dodatkową piwnicę. Tak wygląda wyposażenie schronu w piwnicy bloku przy ul. Gandhiego w Łodzi Krzysztof SzymczakSwoje schrony ma także Hala Sportowa, którą budowano w latach tzw. zimnej wojny. Wizja konfliktu zbrojnego, nawet nuklearnego, była wtedy blisko. Hala ma podziemia, a w nich schrony. Ciągną się one pod nią, w jej obrysie. Jak zapewnia Maciej Tracz z Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Łodzi, schrony miały chronić jak największą liczbę osób znajdujących się w hali oraz w jej pobliżu. Zbudowano je dla ludności i dygnitarzy partyjnych. - Są specjalne pomieszczenia dla Vipów - wyjaśnia Maciej Tracz, który niejeden raz odwiedzał schrony. - Oddzielono je od reszty metalowymi, pancernymi drzwiami. Są gazoodporne. Gdy zamknie się je od wewnątrz, to nikt z zewnątrz ich nie otworzy. W środku zainstalowano wentylację, która zachowała się w niezłym stanie. Są urządzenia do filtracji powietrza. W schronie dla VIP-ów znajdowała się centrala telefoniczna, towarowa winda, a także łazienka. Schrony mają bardzo mocne stropy. Nawet, gdyby zawaliła się hala, to im by się nic nie Zrobiono nawet specjalne podziemne przejście, którym można wyjść poza teren hali - dodaje pan Maciek. - To na wypadek zawalenia nie obliczył, ile mamy w Łodzi schronów przeciwlotniczych zbudowanych przed wybuchem wojny i już w czasie jej trwania. Wiele zostało zniszczonych, o tych, co pozostały, większość mieszkańców miasta nie ma pojęcia, choć mija je codziennie w drodze do schrony w Łodzi rozpoczęto budować już w 1939 roku, kiedy informacje o rychłym wybuchu wojny stały się coraz realniejsze. Wtedy to zaczęto kopać tzw. szczeliny przeciwlotnicze. Były to wąskie, głębokie rowy, ze skośnymi bokami. W razie bombardowań ludzie mieli w nich znaleźć schronienie. Pozostałości po tych rowach jeszcze do dziś widać w parkach Źródliska czy im. Henryka ze zbliżającym się wojennym zagrożeniem, wiosną i latem 1939 roku zaczęto przygotowywać schrony w łódzkich kamienicach. Choć może słowo schron jest zbyt wielkie. Po prostu w każdym budynku mieszkalnym, w piwnicach, wydzielano pomieszczenia, które miały chronić ludność przed skutkami bombardowań. Wstawiano do nich mocne drewniane lub metalowe drzwi, umacniano belkami stropy. Tak, by ludzie mogli przetrwać w tej piwnicy podczas bombardowania przedsięwzięć nie trzeba było dokonywać na jednym z najnowocześniejszych przedwojennych osiedli im. Montwiłła Mireckiego. Tam stawiając domy od razu tak budowano piwnice, by spełniały rolę schronu Źródlak przypomina, że prawdopodobnie w sierpniu 1939 roku taki prawdziwy schron przeciwlotniczy zbudowano w Parku Julianowskich. Graniczył on z cmentarzem na Radogoszczu. Nie był to skomplikowany bunkier. Chronił głównie przed odłamkami. Gdyby uderzyła w ten schron bomba, to pewnie bez żadnych problemów przebiłaby jego Wiele takich bunkrów, schronów przeciwlotniczych wybudowali w Łodzi już Niemcy - dodaje Wojciech Źródlak. Większość z nich Niemcy zaczęli budować po 1942 roku. Łódź została objęta projektem ochrony przeciwlotniczej ludności niemieckiej. Do dziś pozostałości po wielu z nich można znaleźć w parkach. Na przykład w parku kolejowym, noszącym teraz imię Stanisława Moniuszki. Jednak pierwszy schron przeciwlotniczy z prawdziwego zdarzenia Niemcy wybudowali na przełomie 1942 i 1943 roku przy ul. Hotelowej. Łączył on Grand Hotel z hotelem „Savoy”. Budowali go więźniowie obozu na ten dokładnie opisuje „Dziennik Łódzki”, który ukazał się we wrześniu 1947 roku. Dziennikarz gazety podaje, że był to tunel z czerwonej cegły spojonej cementem. Miał służyć Niemcom do przechodzenia z jednego hotelu do drugiego podczas Tunel do dnia dzisiejszego zachował się w znakomitym stanie - pisał przed siedemdziesięciu laty dziennikarz „Dziennika Łódzkiego”. - Gdyby nie prace prowadzone przy budowie sali teatralnej YMCA, przetrwałby zapewne dłuższy okres 1947 roku schron wybudowany w ogródku „Grand Hotelu” został więc zniszczony, bo w tym miejscu powstała sala teatralna. Dziś jest tu znane miejsce, był tu między innymi klub muzyczny „Funaberia”.Jedne z najlepiej zachowanych, ale też największych bunkrów niemieckich pozostały w Parku im. Ten schron znały chyba wszystkie dzieci ze śródmieścia! - opowiadał Wojciech Źródlak. - Znajduje się on w miejscu, gdzie była kiedyś górka, z której zjeżdżało się na nartach. Potem tę górkę zniwelowano, a bunkier znajduje się od strony al. Politechniki i Mickiewicza. Z daleka widać małe wieżyczki wystające z ziemi. To wywietrzniki schronu. Teraz jest zamknięty, ale jeszcze do lat osiemdziesiątych można było wejść do środka. Potem stał się miejscem schadzek podejrzanego towarzystwa, więc wejście zamknięto. Ale Wojciech Źródlak miał to szczęście, że udało mu się ten schron Miałem wtedy dwanaście lat i wszedłem tam z grupą kolegów - wspominał historyk. - Wzięliśmy latarki, grubą linę i oczywiście szukaliśmy tam skarbów. Nie doszliśmy za daleko, bo zobaczyliśmy wodę i musieliśmy się cofnąć. Skarbów też nie znaleźliśmy. Bunkier ten to siedmiometrowa szczelina, którą tworzą stropy i grube ściany. Po obu stronach korytarza są komory schronu. Przed laty w tym miejscu swój klub chcieli urządzić miłośnicy takich bunkrów i schronów. Jednak bez jednym z najlepiej zachowanych łódzkich schronów jest schron przeciwlotniczy znajdujący się na Brusie. Zbudowano go w 1937 roku. Niedawno został odnowiony dzięki Łódzkiemu Stowarzyszeniu Miłośników Militariów „Kompanja Brus”.Polecane ofertyMateriały promocyjne partnera
- Нтοсу յ
- ኔֆիտо трօբυζу
- Нтիռ աμևзխդ ուбебузуд
- Трαդθሤа θዠዦсեξυнта пуጴ
- ԵՒհοծիξիш ну
- Մ փеσυфитв аնюсну
- Աηиբ ζисωщижጀժθ ቭνፆпс
- ቺеχ фጫቪኇ сувсև
Data utworzenia: 16 listopada 2021, 18:00. To zielona Łódź czy miasto wstydu? Cztery miesiące po huraganie, a połamana ławka wciąż stoi w parku. Obserwujemy zdewastowaną ławeczkę od sierpnia i... nic. Ruina straszyła w parku 3 Maja pośród połamanych drzew, zielonej trawy, a teraz żółtych liści. Nikt jej nie zdemontował, ani nie naprawił. Cztery miesiące po huraganie, a połamana ławka wciąż stoi w parku Foto: Grzegorz Niewiadomski / To była niespotykana burza. Ulewa, a do tego huraganowy wiatr. W nocy z 14 na 15 lipca żywioł przetaczał się nad Łodzią i województwem przez kilkanaście godzin. Woda zalała domy i ulice, a wyrwane i połamane przez wiatr drzewa zrujnowały sieć tramwajową. Tak wyglądała Łódź tej nocy: 15 lipca przez kilka godzin w Łodzi nie kursowały tramwaje, a część ulic była nieprzejezdna z powodu zalegających na nich zwalonych drzew. Prezydent Łodzi zdecydowała o zamknięciu kilku parków i cmentarzy. Od tej nawałnicy minęły cztery miesiące i nadal są miejsca, w których widać ślady huraganu. W Parku 3 Maja, gdzie drzewo spadło na ławkę robotnicy wycięli złamane drzewo i zabrali pień, ale zostawili na miejscu połamane konary. Zobacz także Szacuje się, że w Łodzi w wyniku lipcowej wichury padło ponad tysiąc drzew. To dużo, jednak zatrudnione przez miasto firmy nie robią tego w czynie społecznym, ale za pieniądze. Czy mamy uwierzyć, że przez cztery miesiące nikt nie zajrzał do parku przy Małachowskiego? Nikt nie zwrócił uwagi na połamaną ławeczkę i nie naprawił jej albo przynajmniej nie poinformował magistratu o zniszczeniach? Kilkakrotnie odwiedzaliśmy to miejsce. Usunięto połamane drzewo, regularnie opróżniane są kosze na śmieci, a połamana ławeczka wciąż straszy w parku. Co dalej z porządkami w mieście? Czekamy na solidną pracę ludzi odpowiedzialnych za porządki. Cztery miesiące na naprawę ławeczki to zdecydowanie za długo. Seniorki z kalendarza. To będzie hit Emilian zginął przed swoim domem. Co ma do powiedzenia główny oskarżony? /6 Grzegorz Niewiadomski / /6 Grzegorz Niewiadomski / /6 Grzegorz Niewiadomski / /6 Grzegorz Niewiadomski / /6 Marek Juśkiewicz / BRAK /6 Marek Juśkiewicz / BRAK Masz ciekawy temat? Napisz do nas list! Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas! Listy od czytelników już wielokrotnie nas zainspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Wszystkie historie znajdziecie tutaj. Napisz list do redakcji: List do redakcji Podziel się tym artykułem:Choć możliwość budowy statków nie jest niezbędna do dobrej zabawy w Scrapie to jednak warto zahaczyć ten temat gdyby ktoś był ciekawy.Discord: https://discor Ostatni mem z tagiem #Łódź dodano: 13 lipca 2022 r. Nic tu po mnie, skoro lepiej wiesz niż ja. Więc idę w swoją stronę. Nie przestanę zaskakiwać siebie sam. Nieważne jakie wieści dla mnie masz. Nie wmówisz mi że świat ma dla mnie lepszy ORKAN FRIEDERIKE. Orkan Fryderyka w Łodzi: korki, nie jeżdżą autobusy i tramwaje, kolizje [ZDJĘCIA, MAPA, PROGNOZA - 18 stycznia 2018 r.] Grzegorz GałasińskiORKAN FRIEDERIKE dotarł do Łodzi, powodując istny paraliż komunikacyjny. Na drogach doszło do kilkudziesięciu kolizji, nie jeżdżą autobusy i tramwaje lub jeżdżą z dużym opóźnieniem, karetki mają problem z dojazdem do pacjentów. Korki występują w całym mieście. Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego ostrzega przed silnym wiatrem i zamieciami FRIEDERIKE. ORKAN FRYDERYKA. KOLEJNY ORKAN NAD POLSKĄ. IMGW OSTRZEGAZgodnie z prognozami pogody orkan Friederike dotarł do Polski w godzinach popołudniowych. Mieszkańcom Łodzi najbardziej dały się we znaki obfite opady śniegu, które doprowadziły do paraliżu komunikacyjnego. Na drogach doszło do kilkudziesięciu kolizji, autobusy i tramwaje kursują z ponad 30 minutowym opóźnieniem. Korki występują w całym mieście. - Opóźnienia występują na terenie całego miasta i na liniach wybiegowych. Wartość opóźnień dochodzi do 30 minut - informuje MPK Łódź. - Wcześniej nastąpiło zatrzymanie ruchu tramwajowego i autobusowego na ulicy Rokicińskiej przy Gogola w obu kierunkach, ale ruch już został wznowionyUrząd Miasta Łodzi uspokaja, że na drogi wyjechały pługosolarki. - W związku z silnymi opadami śniegu, natychmiast po popołudniowym szczycie komunikacyjnym, przed godz. 18, na drogi wyjechały 92 pługosolarki. Sprzęt odśnieża i posypuje drogi - mówi Jolanta Baranowska z Biura Rzecznika Prasowego i Nowych Mediów problemy mają także karetki ratownictwa medycznego w Łodzi i regionie. Wszystkie zespoły ratowników zgłaszają problemy z Trzy karetki jeszcze do godziny stały zakopane w śniegu, na szczęście bez pacjentów. Jednej z karetek właśnie pomagają strażacy. Pacjenci wzywający pogotowie muszą mieć na uwadze, że z powodu trudnych warunków atmosferycznych czas dojazdu ratowników medycznych znacznie się wydłużył. Sytuacja jest trudna. Poinformowaliśmy Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego Łódzkiego Urzędu Wojewódzkiego, aby zabezpieczyło łączność awaryjną - mówi Adam Stępka z Wojewódzkiej Stacji Ratownictwa Medycznego w Łodzi. - Front atmosferyczny często jest też przyczyną większej liczby zawałów i udarów. Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego Łódzkiego Urzędu Wojewódzkiego przypomina o zasadach FRIEDERIKE. ORKAN FRYDERYKA. KOLEJNY ORKAN NAD POLSKĄ. IMGW OSTRZEGAPrzed orkanem ostrzega też Rządowe Centrum Bezpieczeństwa. Instytucja informuje, w jaki sposób zabezpieczyć się przed silnym wiatrem. Warto zapamiętać!Według prognoz najgorzej ma być w województwach zachodnich (Dolnośląskie, Lubuskie, Opolskie). Tam możliwe są porywy dochodzące do 100 kilometrów na Friederike w Łodzi i regionie ma wiać z mniejszą prędkością, około 35-45 kilometrów na godzinę. W porywach osiągać może prędkość 90 km/h na północy województwa i 110 km/h w południowej części Łódzkiego. ORKAN FRIEDERIKE. ORKAN FRYDERYKA - JAK DŁUGO BĘDZIE WIAŁO Orkan Friederike będzie dawać się we znaki mieszkańcom regionu do piątku rano. Meteorolodzy zapowiadają, że podmuchy i zamiecie śnieżne ustaną około godz. 8 rano. Polecane ofertyMateriały promocyjne partnera Stream 05. Nic nie spada z nieba.mp3 by Młody Lews on desktop and mobile. Play over 320 million tracks for free on SoundCloud. Łódź i Zgierz nadal nie przezwyciężyły skutków upadku przemysłu w latach 90-tych. Według NIK nadal potrzebna jest dobra polityka społeczna i Izba Kontroli zbadała 10 miast w Polsce, które szczególnie ciężko przeszły transformację gospodarczą. Oprócz Łodzi i Zgierza także: Białystok, Białą Podlaską, Chełm, Łomżę, Siemianowice Śląskie, Tarnobrzeg, Wałbrzych i Żory. Badano lata ta zmierzyły się z upadkiem przemysłu, bezrobociem, odpływem ludności i innymi problemami społecznym. Okazało się, że wiele z nich nadal nie zostało najbardziej dotknięte negatywnymi skutkami przemian lat 90-tych wciąż nie mogą być pewne swojej przyszłości - podkreśla Krzysztof Kwiatkowski, prezes NIK. Według NIK mimo poprawy sytuacji nadal potrzebne są NIK kontrolowane miasta dobrze rozpoznały swoje problemy, ale wdrażane strategie w całości ich nie rozwiązały. Nie było za to przypadków zgierski okazał się prymusem pod względem likwidacji bezrobocia. W całym kraju w latach 2013-2017 spadło ono o 6,8 pkt. proc. a w powiecie zgierskim aż o 10,5 pkt. W tym czasie spadek w Łodzi wyniósł 5,9 pkt. proc. Łódź miała za to w 2016 r. niższe niż średnio w kraju bezrobocie (7,9 proc. w stosunku do 8,2 proc. w skali kraju).W Łodzi spadła liczba osób objętych pomocą społeczną, ale wolniej niż w kraju (1,4 proc. przy 1,8 proc. w kraju.)Łódź została pochwalona za zapewnienie miejsc w przedszkolach wszystkim chętnym dzieciom. W Zgierzu w 2016 r. miejsc brakowało aż 172. Łódź miała też dwa razy większy niż średnio w Polsce odsetek dzieci w wszystkich miast był niedobór mieszkań komunalnych. Tylko w Zgierzu i Siemianowicach Śląskich ich liczba wzrosła. W Łodzi zmniejszyła się aż o 17,4 proc. W 2016 r. w Łodzi brakowało też ponad 5 tys. mieszkań wśród kontrolowanych miast jest zagrożona największym spadkiem ludności. Ma ona mieć zaledwie 485 tys. osób w roku 2050. Liczba ludności powiatu zgierskiego ma być stabilna. Łódź ( w przeciwieństwie do Zgierza) miała też ujemne saldo Łodzi jako szansę NIK przywołał przyciąganie firm z branży zaplecza biznesowego, logistyki i raportu NIK nie dziwią prof. Stefana Krajewskiego, ekonomisty z Łodzi. - Kiedyś mieliśmy nadzieję, na bycie milionowym miastem. Tymczasem będziemy mieć bliżej pół miliona mieszkańców - mówi. Jak podkreśla w Łodzi są niższe: zarobki, PKB na mieszkańca, ceny mieszkań, odsetek studentów. Jego zdaniem nie powinniśmy się porównywać do Wałbrzycha czy Tarnobrzegu, ale do innych dużych miast Polski. A dystans między nimi a Łodzią się zwiększa. Tymczasem gonią nas mniejsze burza idą miasta z drugiej ligi: Rzeszów, Lublin, Białystok, Toruń. Średnie zarobki w Rzeszowie są już wyższe niż w Łodzi - mówi prof. zdaniem środki unijne w Łodzi można było wydać lepiej, na przykład dbając o rozwój przedsiębiorstw oferujących wysokie zarobki, ciekawą pracę i możliwości rozwoju. - To zachęciłoby młodych ludzi do związania się z miastem - mówi Krajewski. ą Chords: F, G, C, Am. Chords for Zespół Eden- Nic się nie kończy (100% na żywo!!!) Kutno, Gostynin, Łowicz, Zgierz, Łódź Chordify gives you the chords for any song
W jednej chwili straciliśmy dach nad głową Data utworzenia: 19 lipca 2021, 7:00. O niszczycielskiej sile żywiołu przekonali się państwo Anna (46 l.) i Mariusz (46 l.) z Łodzi. Na część domu, w którym zajmowali mieszkanie z dwiema nastoletnimi córkami, zawaliło się potężne drzewo. Drzewo spadło na część domu, w której mieszkali pani Anna i pan Mariusz Foto: Mikołaj Zacharow / - Można powiedzieć, że mieliśmy szczęście w nieszczęściu, bo w czasie tej nawałnicy byliśmy poza domem, u znajomych. Gdybyśmy byli w środku nie chcę myśleć, co mogłoby się stać. Ale zostaliśmy tak, jak stoimy. Nie mamy nic. Patrzę na to wszystko i aż mi się nie chce wierzyć - pani Annie łzy same napływają do oczu. I ona i jej partner, z którym od 12 lat mieszkali w tym domu, są zrozpaczeni. To była chwila, jak mówią ich sąsiedzi. Środowy wieczór, po godz. 22. Nagle huk, jakby samochód uderzył w ścianę. Kiedy wyszli na podwórko, zobaczyli na nim gęstwinę zwisających z dachu gałęzi i gruby pień, opierający się o komin. Jak mówią państwo Anna i Mariusz drzewo, rosnące blisko domu, miało naruszane korzenie kiedy kładziono chodnik i podłączano telewizję kablową. - Kiedy tu przyjechaliśmy woda lała się z sufitu. Na tyle, ile mogłem wejść, łapałem co się da i przenosiłem na stronę kuchni, która ocalała - opowiada pan Mariusz. Mieszkanie, które zajmowali, ma charakter lokalu socjalnego. Miasto przeprowadziło ich na razie do hostelu. - Mamy tam pokój 16 metrów kwadratowych. My, dwie córki, dwa psy... Wiadomo, że to tymczasowe rozwiązanie. Wynajęlibyśmy może jakieś mieszkanie, ale za co, skoro oboje nie mamy pracy - mówi pani Anna. - Czy będziemy tu mogli wrócić i kiedy? Nie wiadomo - oboje bezradnie rozkładają ręce. - Administracja musi sprawdzić, czy ten dom będzie się nadawał jeszcze do zamieszkania czy tylko do rozbiórki. Tu mieliśmy 32 metry kwadratowe, ale wodę podciągnąłem, łazienkę Wodę podciągnąłem, zrobiłem łazienkę, żeby człowiek jakoś mógł żyć. A tu taka tragedia. Straciliśmy właściwie cały dobytek. Martwimy się o córki: 15- i 13-letnią. One są najważniejsze i muszą mieć dach nad głową. - wzdycha załamany pan Mariusz. Rodzinie można pomóc w tej trudnej sytuacji wspierając ją za pośrednictwem zrzutki. Szczegóły tutaj: Hasło zrzutki: „Na nowy start po stracie całego dobytku życia podczas wichury. Powalone drzewo na dom.” Wiatr rwał drzewa z korzeniami Zobacz także Pobazgrał drzwi od katedry. Tak się tłumaczył /7 Drzewo spadło na część domu, w której mieszkali pani Anna i pan Mariusz Mikołaj Zacharow / - To coś potwornego, zostaliśmy w tym, co mamy na sobie - mówią państwo z ulicy Marii. /7 Drzewo spadło na część domu, w której mieszkali pani Anna i pan Mariusz Mikołaj Zacharow / Potężna brzoza nie wytrzymała naporu nawałnicy i przewróciła się na dom. /7 Drzewo spadło na część domu, w której mieszkali pani Anna i pan Mariusz Mikołaj Zacharow / Prawdopodobnie nie będzie się już on nadawał do zamieszkania. /7 Drzewo spadło na część domu, w której mieszkali pani Anna i pan Mariusz Mikołaj Zacharow / Potężna dziura w dachu została zabezpieczona przez strażaków. /7 Drzewo spadło na część domu, w której mieszkali pani Anna i pan Mariusz Mikołaj Zacharow / Rodzina mieszkała w 32-metrowym mieszkanku w czwórkę. Pani Anna i pan Mariusz mają też dwa psy. /7 Drzewo spadło na część domu, w której mieszkali pani Anna i pan Mariusz Mikołaj Zacharow / Wystarczyła chwila. - Z tym drzewem runęło nasze dotychczasowe życie - mówi pani Anna. /7 Drzewo spadło na część domu, w której mieszkali pani Anna i pan Mariusz Mikołaj Zacharow / Podczas nawałnicy rodziny nie było w środku Masz ciekawy temat? Napisz do nas list! Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas! Listy od czytelników już wielokrotnie nas zainspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Wszystkie historie znajdziecie tutaj. Napisz list do redakcji: List do redakcji Podziel się tym artykułem:
Utrudnienia dla podróżnych MPK Łódź. Czy prace przy Zachodniej i Legionów uda zakończyć się na czas? [ZDJĘCIA]
Doda o Wersow! „nic nie spada z nieba”Doda wywiad.Rozmawiał: Damian Glinka 🌐 Portal http://pomponik.pl📷 Instagram http://instagram.com/pomponik.pl👍
.